Tadeusz Wo1niak - Odcien ciszy

Co to by??o?
Jak sie mog??o zdarzya?
Skrzypiec ob??ok wzlecia?? niezwykle wysoko,
A ich w??osy-struny wplecione we wiatr
W najcichsze westchnienia
A w??osy struny jak noc, kiedy ksie??yc jak wiecz??r w maciejkach
I by3y tak ogromne, choa takie malenkie ??e I najwieksze marzenia sie na nich mie??ci??y.
A kiedy wzruszone bieg??y leciu??ko przez siebie, przez palce, przez oczy, przez skamienia??e pola.
W ol??niewajÄ?cych jeziorach I gdy sie rozbiega??y do d1wiek??w srebrnych, d1wiek??w niemal ?ywych.
Gdy nisko ko??owa??y z??otym od spokoju rojem
To wydawa??o sie pewnym ??e musia??y bya czarodziejskie
A skrzypce mia??y skrzyd??a otwarte na zamy??lone jeziora
A czasem sie podrywa??y do tak wysokiego lotu, ??e widaÄ? ich prawie nie by??o
Tu czasu nie by??o
A one lecia??y prosto w te??ejÄ?ce s??once, coraz mniejsze
W strunach ich tyle sie si??y mie??ci??o ??e umiera??y najmniejsze westchnienia
Tu czasu nie by??o
A kiedy niskim obuchem uderza??y w uszy, g??usi rozwierali rece i jask??3ki nie konczy3y sie w locie
Tu czasu nie by??o
Tu czasu nie by??o
Bo w strunach ich tyle sie p3aczu mie??ci??o, ??e stÄ?d te jeziora
A bo w ich strunach mieszka?? i strach i parali?
Tu czasu nie by??o
A bo w ich strunach koczowa??y od ??witu do z3amania smyczka t3umy spragnionych ??lepc??w
A bo ich struny by3y cie?arne od nadmiaru, czas sie tu nie liczy3 a przestrzen pomiedzy nimi I echem by3a wydrÄ??ona
Tu czasu nie by??o
A bo one drÄ??y3y sie w powietrzu kana??ami przesiÄ?knietymi butwiejÄ?cym sianem I kiedy natrafia??y na cisze, tak bi??y bezsilnie strunami, ??e same sie w cisze zmienia??y
Tu czasu nie by??o
Godziny zaokrÄ?gla??y sie w mgnienie sekundy r???owe na brzegu I czas ich nie rdzawi??, tu czasu nie by??o I nie by??o przestrzeni
Tu czasu nie by??o
Lasy podbiega??y ?ywicÄ?, powietrze peka??o w spojeniach I nawet przestrzeni nie by??o I wszystko by??o jednakowo wa?ne I jednakowo bez znaczenia
Tu czasu nie by??o
Jestem muzyka rozwieszona na uderzeniach grom??w
Czu3a na ??wiat??o i tak spragniona sie czu3am, ??e a? nierzeczywista
I teraz rozumiem ??wietych panskich, biedulk??w spopielanych przez wewnetrzny ogien
I wiem teraz skÄ?d ??wiat??o sie bierze, skÄ?d ogien, skÄ?d kiedy?? bya mo??e powsta??am
I wtedy jestem I wtedy chodze po lesie, po sobie, drzewom li??cie g??aszcze,
Li??cie, tyle skrzypiec, tyle muzyki zielonej
Li??cie, tyle skrzypiec, tyle muzyki zielonej
I oto sie kamien otwiera
I oto sie kamien otwiera

Jestem muzyka rozwieszona na uderzeniach grom??w

  • głosuj:
  • +
  • -

Dzwonki na komórke

Aktualnie brak dzwonkow