Magda Umer - Bia??e zeszyty
Pos??uchaj Pan Panie podr???ny
Co sie zdarzy??o na Pr???nej
â??y3� tam Jagna dobra i czysta
I chodzi?? do niej Jan Kancelista
Akurat to by3a niedziela kreci??a sie karuzela
Zabra?? tam Jagne kochanek czu3y
I ca??kiem zmĂ?ci?? jej mi??y umys3
Oczy tej ma kej jak dwa b3ekity
My??li tej ma??ej bia??e zeszyty
A On by3 dla niej jak m??ody B??g
â??eby? on jeszcze kochaa m??g??
A lato jak bywa w Warszawie m??odym s??u?y??o 3askawie
On jĂ? zabiera?? nieraz na 3??dki
A ona jego leczy3a smutki
Pos??uchaj Pan Panie wedrowny
Nasta?? ten dzien niewymowny
Odszed?? bez s??owa kochanek pod??y
Na nic sie zda??y p3acz jej i mod??y
Oczy tej ma kej jak dwa b3ekity
My??li tej ma??ej bia??e zeszyty
A On by3 dla niej jak m??ody B??g
â??eby? on jeszcze kochaa m??g??
PociĂ?gi odchodzĂ? i statki
Ona nie wr??ci do matki
Kto by uwierzy3 w ca??ym Makowie
â??e dla niej ??wiatem by3 jeden cz??owiek
Przez niego wiec siebie zabi??a
Ta co z mi??o??ci tanczy3a
B??g jej wybaczy3 czyny sercowe
I lody poda?? jej malinowe
Oczy tej ma kej jak dwa b3ekity
My??li tej ma??ej bia??e zeszyty
A On by3 dla niej jak m??ody B??g
â??eby? on jeszcze kochaa m??g??
Pos??uchaj niewierny kochanku co nienawidzisz porank??w
Wr??ci do ciebie jeszcze ta trumna gdzie le??y twoja kochanka dumna
Bo taki co kochaa nie umie przegra choa wszystko rozumie
B??g cie pokarze swĂ? nieczu??o??ciĂ?
Za to ??e?? gardzi?? ludzkĂ? mi??o??ciĂ?
Oczy tej ma??ej
Jak dwa b3ekity
My??li tej ma??ej bia??e zeszyty
A ty?? by3 dla niej wiecej ni? B??g
Pok??on sie do jej martwych n??g






