Kazik - M??j los
Dzielnicowy ko??o bramy opierdala podkomendnych
Na ulicy fura gazet sie wala rozrzuconych
Policja pochowana chleje zamiast pilnowaa
W takich warunkach dobrze jest killowaa
Leb boje sie wychylia, rozumu chea braku
Tym rejonem w3adajĂ? ksiĂ???eta cracku
Ni?szy stopniem opierdala innych, mniejszych:
"Nie umiecie rozr???nia przyjezdnych od tutejszych?"
Ulica swoje wie, ulica swoje gada
Ale cicho, niech nie s3yszy gromada
Nie ma kasy na kie3basy, wszystko wzie3y tajne s??u?by
Soldateska bya, nie lubia podr???nych
M??j los to moje zatracenie
M??j los to moje zatracenie
Patykiem na glebie rysowana d??uga kreska
Nie wolno jej przekroczya. Ja tu mieszkam
Bijatyka jedna co dzien, strza??y co tydzien
ka??dy udaje, ??e niczego nie widzi
Dla ho??oty robota pod kurz i rany
Z g??ry przyk3ad idzie, jak to robia mamy
Kto ma uszy i ciekawo??a niech teraz s??ucha
Na moje nied??ugo zacznie sie zawierucha
I mokry od potu ocieram ryj szmatĂ?
Jedni stojĂ?, drudzy chodzĂ?, inni tylko sĂ?
s??ychaĂ? jak du?a mucha nad p??3ke polecia??a
Na obraz ja??nie pana kurwa nasra??a
M??j los to moje zatracenie
M??j los to moje zatracenie
Z przetrĂ?conym karkiem w brudnym wyrze le??e
Nie chce my??lea o niczym, w nic nie wierze
Kuzynostwo tak samo woli sie nie wychylaa
Koryto puste ju??, lecz jeszcze mo??na lizaa
Przy niedzieli przy stole, he, o ja pierdole
Dlaczego oddali??my sie tym ??winiom w niewole
W kuchni kipi zupa, zn??w znale1li trupa
Roz??o?y3 sie szybko, taki dzisiaj upa??
Miejsce niby jak inne, lecz ludzie tu mieszkajĂ?
Ludzie tacy jak ja, inni nie zaglĂ?dajĂ?
M??j los to moje zatracenie
M??j los to moje zatracenie
Patykiem na glebie rysowana d??uga kreska
Nie wolno jej przekroczya. Ja tu mieszkam
M??j los to moje zatracenie
M??j los to moje zatracenie
â??ar??wa kiwa w oknie sie. Niewiele trzeba
By sie w samym sobie daa ?ywcem zagrzebaa






