52 Debiec - Pies
1.
Pies! Bez pana, bez rasy, bez rodowodu
Bez obro?y, bez kaganca, bez smyczy
Zwyk3y i szary, kt??ry samotnie ulicami sie w3??czy
Zbyt du?o widzi jeszcze wiecej nieufno??ci sie
uczy
Jak masa innych, ma??ych, wielkich, m??odych,
starych
Zwyk3ych, szarych, brudnych, przemoknietych
Jest ich tak wiele
Najlepsi przyjaciele
Wielki sztuczny u??miech przyklejony do twarzy
Kawa??ek miesa w reku
Piesku chod1 powĂ?chaj sobie
mo??esz sobie pomarzya
Pokazujesz ??e to dla mnie, pogwizdujesz,
przywo3ujesz
g??askasz mnie po g????wce poklepujesz
jak ty bardzo mnie ?a??ujesz
Zapominasz, ??e pies wyczuje jak kto?? go oszukuje
Ale ty masz to czego tak bardzo potrzebuje
Cud kt??ry u??pi g????d, a mnie uratuje
Nienawidze tego! Wstydze sie za to!
Bo kiedy ty mi m??wisz „PRO??!”
Ja staje na dw??ch 3apach
Krzyczysz „LEâ??EA!” Ja sie k3ade
„SIAD!” Ja siadam
P3aszcze sie przed tobĂ?, b3agam
Odgryz3 bym ci reke
Ale nadal staram sie przekonaa cie pro??bami
Patrze smutnymi oczami
„Nie pomogĂ? oczy, musisz skoczya!”
A mi ??lina z pyska kapie i tylko sie gapie
TrĂ?cam cie 3apami
Po??eram oczami to co trzymasz w dw??ch palcach
A ty machasz tym i g??upio sie u??miechasz
„Jak doskoczysz to dostaniesz!”
PonademnĂ? wisi i kusi mnie moje pierwsze danie
Upokorzenie, kt??rego sobie nigdy ni wybacze
Skacze! Jak na zawo??anie
Ty dajesz mi zadanie
A do mnie nale??y jego odpowiednie wykonanie
mo??e wreszcie to dostane!
Chwila spe3nienia jest ju?? bliska
Ale czar pryska
Gdy ty zabierasz reke tu? sprzed mego pyska
Ref.
Nie ma za mnĂ? nic
A przede mnĂ? jedno
Przedmiot po?Ă?dania
Co?? co mnie pociĂ?gnie na dno
Chea posiadania
2.
„Wy??ej piesku, musisz skoczya wy??ej!”
Zadowolony z siebie, podsuwasz coraz bli??ej
SwĂ? d??on pod m??j nos
„Daj g??os! Daj g??os!”
Patrze na wprost
Ostatnia szansa by wydostaa sie spod kreski
I zmienia sw??j skomlĂ?cy, pieski g??os
W pe3en bo??ej 3aski, anielski g??os
Wyj??a z g??wna miejskich ??ciek??w
Spod mostu wej??a na most
Bya czym?? wiecej ni? marny, szary, dzielnicowy
cien
przecie?? podobno ka??dy pies ma sw??j dzien
M??wiĂ? tak ludzie sukcesu spoza wielkiej wody
Nie ma takiej przeszkody, kt??rej nie pokonasz
Dasz rade! Jak nie sam to kosztem innych
niewinnych
To ich pech, a nie grzech, nie bĂ?d1 dziecinny
Trzeba coraz wy??ej mierzya
Nie przestawaj w siebie wierzya
Kurwa! Ja staram sie tu prze??yĂ?
I my??le jak zdobya
To co ma mnie zbawia
Sprawia ??e uwierze w siebie
I poczuje sie wreszcie jak czystej rasy pies
W swym rasowym niebie
Nadesz??o moje piea minut, zosta??y jeszcze dwie
Bierze g??re chea, pomimo ??e sumienie m??wi NIE
PSIE! Tw??j dzien jest dzisiaj, ruszaj i nie
czekaj!
Nie pomogĂ? pro??by pozostaje tylko SILA
I choaby to z3a droga by3a
Musisz zrobia to czego ulica cie najlepiej
nauczy3a
Ref.
Nie ma za mnĂ? nic
A przede mnĂ? jedno
Przedmiot po?Ă?dania
Co?? co mnie pociĂ?gnie na dno
Chea posiadania
3.
Tak… Jak na znak – ATAK – Ruszam!
ju?? nie prosze, nie wzruszam oczami
Nie trĂ?cam 3apkami… przera?am k3ami!
Wyszczerzam je, zamierzam wyrwaa zdobycz razem z
twoimi palcami
Rozszarpie cie, tym razem ja zabawie sie twoimi
uczuciami
Koniec z gierkami
Tak naprawde, jeste??my wszyscy tacy sami
Posk3adani – P??3 na p??3
Ze z??o??ci i obojetno??ci
Ko??ci zosta??y ju?? rzucone
Za p????no ju?? sp??jrz!
Moje oczy p??onĂ?, zeby l??niĂ?
Zaraz sp3ynĂ? twĂ? krwiĂ?
I g??owe dam, ??e ju?? nie czujesz sie jak PAN
Straci??e?? kontrole i teraz PIES gra g????wnĂ? role
To wszystko to ju?? nie jest widowisko na tw??j
rozkaz
Zaraz wielki szary okaz na pokaz
Zaci??nie szczeki na ko??ci twojej reki
SKACZE!
I tylko dzieki opatrzno??ci me k3y nie dosieg??y
cie
O nie! Tw??j wzrok wrogo b3yska
Kopiesz mnie swĂ? noga z bliska
Si??a mnĂ? ciska
A? tam gdzie ??ciana niska
Od brudu i wilgoci ??liska
Prosto w r??g ??mietniska
I koniec widowiska!






